Piramidy od zawsze były dla mnie czymś legendarnym, zawsze chciałem je zobaczyć. Dzięki wakacjom w Egipcie spełniłem swoje marzenia. Pomimo, że wycieczka do Gizy była mocno męcząca (cała podróż z Sharm El Sheikh trwała 24 godziny) nie żałuję.
Organizacyjnie wycieczka rozpoczyna się wyjazdem z hotelu około 2 w nocy. Do Kairu autokar
dojeżdża po 7 godzinach. Pierwsze w kolejności jest zwiedzanie muzeum w
Kairze, następnie fabryka papirusów, piramidy, sfinks, wytwórnia perfum,
lunch oraz powrót do hotelu. Cała skończyła się powrotem około 2 w nocy.
Muzeum
egipskie w Kairze posiada bogate zbiory eksponatów z całej starożytnej
historii Egiptu. Naprawdę jest co oglądać. Niestety nie ma do tego
warunków. W muzeum panuje duchota, upał i ścisk, więc każdy myślał tylko
o tym żeby jak najszybciej wyjść już na zewnątrz. Osobiście widziałem
kilka ciekawych eksponatów które zrobiły na mnie ogromne wrażenie.
Kolejne
punkty wycieczki to miejsca bonusowe, czyli fabryka papirusów i perfum.
Ciekawe miejsca w których zaopatrzyliśmy się w papirus (koszt 100
funtów/60 pln + drugi gratis). Na olejki nie daliśmy się namówić.
Oczywiście
głównym punktem wycieczki jest pobyt pod piramidami, gdzie powiew
historii jest odczuwalny jak nigdzie indziej. Wystarczy uzmysłowić
sobie, że w miejscu w którym stoimy mógł przechadzać się faraon,
Kleopatra lub Napoleon. Widoki piramid robią naprawdę ogromne wrażenie.
Ich konstrukcja, fakt ich wieku powodują że są to chwile których się nie
zapomina, a trud podróży nagle schodzi w cień. Po spacerze pod
piramidami zostaliśmy zabrani w miejsce z którego rozprzestrzenia się
piękna panorama na piramidy. Jest to doskonałe miejsce na pozowanie do
zdjęć z piramidą na dłoni. Ostatnim punktem spaceru pod piramidami była
wizyta pod sfinksem, słynnym ogromnym posągiem wykutym z jednego kawałka
wapienia.
Chciałbym również dodać, że pewnym minusem pod piramidami
są wszechobecni handlarze. Kto był w kraju arabskim powinien być do
tego przyzwyczajony. Z dotychczasowego doświadczenia radzę nie dać sobie
niczego nałożyć na głowę, rękę, nie pozwolić na robienie sobie zdjęć z
wielbłądami itp. Z zakupem pamiątek proponuję poczekać do samego końca
wycieczki i zrobić to pod sfinksem. Ceny były naprawdę niższe.
Oddzielną
atrakcją samą w sobie jest miasto Kair. Z informacji które przekazywał
nam przewodnik wynikało, że stolicę Egiptu zamieszkuje blisko 20 000
ludzi. Ze względu na bezpieczeństwo turyści w Kairze wypuszczani są
tylko w miejscach obstawionych przez patrole policyjne. Wszędzie gdzie
się zatrzymywaliśmy (papirusy, obiad, perfumy) znajdowały się posterunki
uzbrojonych stróży prawa. Samotny spacer po mieście nie wchodził w
rachubę i nie jestem w stanie określić czy ograniczenia takie są
odzwierciedleniem panującego zagrożenia czy może po prostu są nakładane
na wyrost. Samo miasto zrobiło na mnie dość duże wrażenie, chociaż
mówiąc szczerze nie spodziewałem się aglomeracji której większa część to
slumsy. To jak ludzie tam mieszkają dla przeciętnego europejczyka jest
zapewne trudne do wyobrażenia. Zaskoczył mnie również wszechobecny brud i
wszędzie walające się śmieci. Pomimo to miasto ma charakter egzotyczny.
Szkoda że zwiedzaliśmy je w dzień, w nocy jest zapewne o wiele
ciekawiej.
To chyba na tyle co mogę opisać w tym artykule
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz